Rozmowa z Mamą
Wieczór w Chicago spowił miasto w ciepłej, pomarańczowej łunie ulicznych latarni. Apartament Patryka na ostatnim piętrze jednego z wieżowców był oazą spokoju. Okna na całą ścianę ukazywały zapierającą dech panoramę miasta, ale dla niego widok ten od dawna stracił swój blask. Patryk siedział na sofie, bawiąc się w dłoniach kubkiem herbaty. Przez głowę przechodziła mu lawina myśli.
Był wokalistą popularnego zespołu rockowego, ale ostatnimi czasy czuł się, jakby jego głos brzmiał coraz bardziej pusto. Publiczność wiwatowała, koncerty były wyprzedane, lecz wewnętrznie odczuwał tylko pustkę. Czy to było zmęczenie? Kryzys twórczy? A może coś znacznie głębszego?
Dzwonek do drzwi przerwał jego rozważania. Otworzył drzwi i ujrzał mamę – szczupłą kobietę o siwiejących włosach, która wciąż emanowała spokojem i ciepłem. Jej uśmiech był jak promień słońca przebijający się przez chmury.
– Cześć, mamo. – Przytulił ją mocno, czując, jak jego napięcie na chwilę ustępuje.
– Cześć, kochanie – odpowiedziała, delikatnie muskając jego policzek. – Coś się dzieje, prawda?
Skinął głową i zaprosił ją do środka. Usiadła na fotelu, a on wrócił na sofę. Przez chwilę panowała cisza, przerwana jedynie szumem miasta dochodzącym zza szyb.
– Nie wiem, od czego zacząć – przyznał w końcu. – Mam wszystko, o czym marzyłem, a jednocześnie... nic.
Mama spojrzała na niego uważnie, jej zielone oczy – tak bardzo przypominające jego własne – zdawały się zaglądać prosto do duszy.
– Opowiedz mi o tym. Bez pośpiechu, bez obaw.
Patryk wziął głęboki oddech.
– Wiesz, zawsze myślałem, że muzyka to moje wszystko. Na scenie czułem się wolny, jakbym żył bardziej intensywnie niż kiedykolwiek indziej. Ale ostatnio... Zacząłem się zastanawiać, dla kogo to wszystko jest. Dla mnie? Dla fanów? Czy tylko dlatego, że kiedyś postawiłem na to wszystko i teraz już nie potrafię inaczej?
– Myślisz, że gdzieś po drodze zgubiłeś siebie?– zapytała cicho.
– Tak. Czuję, że jestem rozbity na kawałki. Z jednej strony ludzie oczekują ode mnie, żebym był charyzmatycznym liderem. Z drugiej... we mnie jest tylko cisza.
– Cisza nie zawsze jest czymś złym – zauważyła. – Może to znak, że potrzebujesz wsłuchać się w siebie na nowo.
Spojrzał na nią, jakby jej słowa otworzyły jakąś zamkniętą do tej pory furtkę.
– Ale co, jeśli nie znajdę niczego? Jeśli ta pustka to wszystko, co mi zostało?
– Patryku – powiedziała z ciepłem w głosie – pustka to nie koniec, to początek. Miejsce, które możesz wypełnić tym, co naprawdę dla ciebie ważne. Ale musisz dać sobie czas i odwagę, by zadać sobie pytania, których być może boisz się zadać. Kim chcesz być? Co sprawia, że twoje serce bije szybciej?
Zacisnął dłonie na kubku, czując, jak łzy napływają mu do oczu. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz pozwolił sobie na słabość.
– Chcę poczuć, że żyję – wyszeptał. – Ale nie wiem, jak.
Mama wstała i usiadła obok niego. Ujęła jego dłoń, delikatnie ściskając.
– Nie musisz wiedzieć od razu. Czasami odpowiedzi przychodzą w najmniej oczekiwanych momentach. Ale bądź szczery wobec siebie, nawet jeśli to boli. A pamiętaj, że zawsze jestem tutaj, jeśli potrzebujesz porozmawiać.
Te słowa odbiły się echem w jego głowie. Może w tej ciszy, której się tak bał, kryła się droga do odnalezienia siebie na nowo. Po raz pierwszy od dawna czuł iskierkę nadziei.