Złoty krążek
Nigdy nie sądziłem, że miłość może być tak przytłaczająca i jednocześnie tak uzależniająca. Że może przeniknąć każdą cząstkę mojego ciała i zamienić mnie w człowieka, którego nie poznaję. A jednak to się stało. Od roku jestem z Anną, kobietą, o której mógłbym pisać piosenki do końca życia i nigdy nie oddać w pełni tego, kim dla mnie jest.
Każda chwila z nią to jak oddech po długim śnie, w którym się tonęło. Każdy uśmiech Anny, każde spojrzenie jej brązowych oczu jest dla mnie dowodem na to, że życie ma sens. Że ja mam sens. Że moja egzystencja to coś więcej niż ból, z którym musiałem się mierzyć przez tyle lat.
Wiem, że chcę spędzić z nią resztę życia. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ale jak sprawić, by ten moment był dla niej wyjątkowy? Oświadczyny – wydają się proste, a jednak im więcej o nich myślę, tym bardziej ogarnia mnie panika. Przewracam się w łóżku, wsłuchując w równy oddech Anny, która śpi obok mnie, i wiem, że muszę działać. Że nie mogę dłużej odwlekać tej decyzji.
Sięgam po telefon i wybieram numer Marka. Oświadczył się swojej dziewczynie kilka miesięcy temu, więc może ma dla mnie jakieś wskazówki. Odbiera po trzecim sygnale i zaspanym głosem rzuca:
– Stary, co jest? Jest druga w nocy.
– Chcę się oświadczyć Annie – mówię bez wstępu.
Słychać chwilę ciszy, a potem jego rozbawiony śmiech.
– Nie mogłeś pomyśleć o tym w normalnych godzinach? – prycha. – Dobra, posłuchaj. Idź do jubilera, wybierz jakiś niebrzydki pierścionek. I to by było na tyle. Nie kombinuj. Po prostu to zrób.
– Tylko tyle? – marszczę brwi.
– Tylko tyle. Pierścionek, klęknięcie na jedno kolano i pytanie. Żadnych fajerwerków, żadnych ukrytych kamer. Serio, dziewczyny to lubią.
Odkładam telefon i przez chwilę gapię się w sufit. Może to naprawdę takie proste?
Następnego dnia, po próbie z zespołem, ruszam do jubilera. Nigdy wcześniej nie kupowałem biżuterii, więc czuję się jak dziecko we mgle. Przeglądam kolejne pierścionki, czując coraz większą presję. Chcę wybrać ten idealny, ale skąd mam wiedzieć, który jest idealny? Sprzedawczyni, kobieta w średnim wieku o łagodnym uśmiechu, zdaje się widzieć moją panikę.
– Dla narzeczonej? – pyta cicho.
Kiwam głową.
– Coś klasycznego czy może bardziej nowoczesnego?
Nie mam pojęcia. Więc zdaję się na instynkt. W końcu decyduję się na elegancki, złoty pierścionek z niewielkim brylantem. Nie jest krzykliwy, ale ma w sobie coś wyjątkowego – dokładnie tak, jak Anna.
Wracam do domu z małym pudełeczkiem ukrytym w kieszeni. I choć planowałem zrobić z tego wielkie wydarzenie, przy świecach i romantycznej kolacji, gdy tylko widzę Annę, wszystkie plany znikają. Po prostu klękam przed nią na jedno kolano, otwieram pudełeczko i patrząc jej w oczy, mówię:
– Wyjdziesz za mnie?
Anna zastyga w miejscu, przez kilka sekund nic nie mówi, a ja zaczynam się bać, że coś zrobiłem źle. Ale potem jej twarz rozpromienia uśmiech, a ona rzuca się na mnie, obejmując mnie mocno.
– Tak – szepcze. – Tak, Patryk.
A ja wiem, że od teraz już nic innego się nie liczy.
***
Patryk siedział na skórzanej kanapie w swoim apartamencie w Chicago, bawiąc się końcówką kosmyka swoich długich blond włosów. Zielone oczy wpatrywały się w przestrzeń przed nim, ale jego myśli dryfowały gdzieś daleko. Był zakochany. Nie było wątpliwości, że Anna jest tą jedyną. Każdego dnia budził się z myślą, że chce spędzić z nią resztę swojego życia. Pragnienie oświadczyn w nim narastało, ale... jak miał to zrobić?
Nie był typem człowieka, który planował wielkie spektakle. Nie wyobrażał sobie kolacji w ekskluzywnej restauracji, z pierścionkiem ukrytym w kieliszku szampana. To nie było w jego stylu. Jednakże, chciał, by ten moment był wyjątkowy. Tylko jak to zorganizować?
Zamknął oczy i westchnął, a potem sięgnął po telefon. Przewinął listę kontaktów i zatrzymał się na jednym imieniu – Max. Jego dobry znajomy kilka miesięcy temu oświadczył się swojej dziewczynie i teraz planowali ślub. Jeśli ktoś miał mu pomóc, to właśnie on.
– Max, stary, mam do ciebie sprawę – powiedział, gdy tylko tamten odebrał. – Chcę się oświadczyć Annie.
Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy, po czym usłyszał pełen rozbawienia śmiech.
– No, w końcu! Wiedziałem, że ten moment nadejdzie. Masz już jakiś plan?
– No właśnie nie. I dlatego dzwonię. Jak to ogarnąłeś?
– Stary, to proste – Max zaśmiał się. – Najpierw idziesz do jubilera i wybierasz jakiś niebrzydki pierścionek. Potem, jak wrócisz do domu i poczujesz, że to ten moment, klękasz i pytasz. Bez zbędnych ceregieli.
– To wszystko? – Patryk uniósł brew.
– A czego się spodziewałeś? Że napiszę ci scenariusz jak na koncert? Po prostu bądź sobą.
Patryk uśmiechnął się pod nosem. To faktycznie miało sens.
Następnego dnia, po porannej próbie w studiu, udał się do jubilera. Wchodząc do sklepu, czuł się jak dziecko we mgle. Przed nim błyszczały setki pierścionków, każdy inny, każdy potencjalnie idealny. Przesuwał wzrokiem po gablotach, starając się wyobrazić, który z nich pasowałby do Anny. W końcu jego wzrok zatrzymał się na jednym – delikatnym, ale eleganckim, z niewielkim diamentem. Tak, to był ten.
Zakup pierścionka sprawił, że serce zaczęło bić mu szybciej. To się działo naprawdę. Wracając do apartamentu, czuł, jak narasta w nim napięcie. Nie chodziło o strach – był pewien, że Anna go kocha. Ale świadomość, że jedno pytanie może zmienić całe jego życie, sprawiała, że dłonie mu lekko drżały.
Gdy wszedł do mieszkania, Anna siedziała na kanapie, pochłonięta lekturą. Spojrzała na niego z uśmiechem, ale zaraz jej oczy zwęziły się podejrzliwie.
– Czemu tak na mnie patrzysz? – zapytała, odkładając książkę.
Patryk nie zastanawiał się dłużej. Wziął głęboki oddech, sięgnął do kieszeni i uklęknął przed nią. Wyciągnął małe, czarne pudełeczko i otworzył je, ukazując pierścionek.
– Anna... wyjdziesz za mnie?
Zapanowała cisza. Serce waliło mu w piersi, a w jego zielonych oczach czaiło się napięcie. Anna patrzyła na niego przez kilka sekund, które wydawały się wiecznością, po czym jej oczy wypełniły się łzami. Uśmiechnęła się szeroko i skinęła głową.
– Tak. Oczywiście, że tak.
Patryk wypuścił powietrze, o którym nawet nie wiedział, że wstrzymywał. Wsuwając pierścionek na jej palec, poczuł coś, czego dawno nie czuł – prawdziwy, niezachwiany spokój. Wiedział, że właśnie rozpoczął nowy rozdział swojego życia. I nie mógł się tego doczekać.