Pierwsza gwiazdka
Zima przyszła nagle, spowijając miasto białym puchem, który tłumił każdy dźwięk, jakby świat wstrzymał oddech. Patryk stał przy oknie, patrząc na wirujące płatki śniegu, które opadały na ziemię w chaotycznym tańcu. Jego zielone oczy, zwykle pełne blasku, miały teraz w sobie coś głęboko melancholijnego. Długie blond włosy opadały swobodnie na jego ramiona, a ciepłe światło świec wypełniało pokój miękkim blaskiem.
Anna stała za nim, trzymając w rękach opłatek. Jej delikatne dłonie drżały lekko, choć sama była spokojna. W jej oczach odbijał się blask świec i choinki, która stała w rogu pokoju, udekorowana w czerwone i złote ozdoby. Zapach piernika i mandarynek wypełniał powietrze, mieszając się z aromatem świerkowych gałązek.
– Patryk... – zaczęła cicho, kładąc mu dłoń na ramieniu. Odwrócił się powoli, a na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu. Ujął jej rękę, przyciągając ją bliżej.
Dzielenie się opłatkiem miało w sobie coś sakralnego, niemal mistycznego. Słowa, które wypowiadali, były szczere, pełne wdzięczności i nadziei. Patryk czuł, jak coś w nim pęka – warstwa po warstwie – aż w końcu pozostała tylko czysta, bezbronna prawda.
– Dziękuję, że jesteś – powiedział w końcu, ledwo powstrzymując łzy. – Nie wiem, jakbym przetrwał ten rok bez ciebie.
Anna spojrzała na niego z czułością, delikatnie dotykając jego policzka.
– Jestem tutaj. I będę zawsze.
Gdy usiedli przy wigilijnym stole, Patryk poczuł, jak ciężar minionych lat ustępuje miejsca nowemu rodzajowi spokoju. Na stole stały tradycyjne potrawy: barszcz z uszkami, karp, pierogi z kapustą i grzybami. Anna nalała czerwonego barszczu do dwóch ceramicznych misek, a blask świec odbijał się od ich powierzchni.
Patryk wziął do ręki jedną z paczek, starannie owiniętą w papier ozdobny. Podał ją Annie z lekkim uśmiechem.
– To dla ciebie – powiedział cicho. Anna rozpakowała prezent, a jej oczy zabłysły, gdy zobaczyła delikatną, ręcznie wykonaną bransoletkę z małym wisiorkiem w kształcie nuty.
– Jest piękna – szepnęła, wzruszona.
Ona również miała dla niego prezent – stary, skórzany notes, w którym zapisane były jej myśli, wiersze i szkice inspirowane ich wspólnymi chwilami.
– Chciałam, żebyś wiedział, jak bardzo mnie inspirujesz – powiedziała, wręczając mu podarunek. Patryk przejrzał kilka stron, a jego oczy wypełniły się łzami.
Gdy w końcu zasiedli do stołu, cisza wypełniła pokój, przerywana jedynie trzaskiem drewna w kominku. Patryk spojrzał na Annę, a jego serce ścisnęło się z wdzięczności i miłości. Była dla niego czymś więcej niż tylko ukochaną – była ostoją, światłem w mroku, którego nie potrafiłby opisać słowami.
Nagle poczuł, jak łzy zaczynają spływać po jego policzkach. Próbował je powstrzymać, ale było to niemożliwe. Anna wstała i podeszła do niego, kładąc dłoń na jego ramieniu.
– Nie musisz nic mówić – szepnęła. – Po prostu bądź.
Patryk zamknął oczy, pozwalając sobie na chwilę słabości. W tej intymnej ciszy, pośród blasku świec i ciepła bijącego od kominka, poczuł coś, czego dawno nie doświadczył – prawdziwy pokój. Świat mógł na chwilę przestać istnieć; liczyło się tylko to, że w tej chwili byli razem.