O nienawiści
Patryk stał na brzegu jeziora Michigan, włosy targał mu wiatr, a zielone oczy były wpatrzone w daleki horyzont. Fale delikatnie uderzały o brzeg, ich szum łączył się z świeżym zapachem wody i solanki, tworząc symfonię natury. Dłonie Patryka były schowane w kieszeniach skórzanej kurtki, a ciało lekko pochylone, jakby ciężar myśli przygniatał go do ziemi.
Był wokalistą popularnego zespołu rockowego, ukochanym przez tłumy, lecz czuł się boleśnie samotny. Światła sceny, oklaski, autografy – to wszystko wydawało się teraz błahostką, powierzchownym blaskiem, który przestawał mieć znaczenie, gdy gasły reflektory. W jego wnętrzu czaiła się pustka, której nie potrafił wypełnić ani muzyką, ani adoracją fanów. Czuł się opuszczony i zapomniany, jak gdyby świat przechodził obok niego, nie dostrzegając jego prawdziwej istoty.
Myśli Patryka dryfowały w kierunku pytania, które nurtowało go od lat. Dlaczego ludzie są tak pełni złości, nienawiści, podłości? Co sprawia, że człowiek jest zdolny krzywdzić drugiego człowieka? Przez jego myśli przelatywały obrazy z przeszłości – przyjaciele, których stracił przez zawiść, relacje, które rozpadły się przez kłamstwa, i twarze obcych, które wykrzywiał gniew i frustracja. Co takiego uwarunkowało tę wszechobecną wrogość?
„Czy to strach?” – pomyślał. Strach przed samotnością, przed odrzuceniem, przed utratą tego, co ukochane. Być może złość jest jedynie maską, za którą ludzie ukrywają swoje najgłębsze lęki? Frustracja może wynikać z poczucia bezsilności, a zazdrość z braku samoakceptacji. Ale dlaczego ludzie wybierają gniew, zamiast miłości? Dlaczego wolą niszczyć, zamiast budować?
Patryk przypomniał sobie pewien wywiad, w którym zapytano go o inspiracje do pisania tekstów. Odpowiedział wtedy, że jego muzyka jest odzwierciedleniem jego duszy, krzykiem w poszukiwaniu sensu. Ale czy sens istnienia można w ogóle odnaleźć? Czy to nie jest iluzja, która napędza ludzkość, niczym fatamorgana na pustyni? Być może prawdziwym sensem życia jest po prostu żyć, kochać i akceptować siebie nawzajem, ale świat zdawał się zapominać o tej prostocie.
„Dlaczego nie możemy się wzajemnie wspierać?” – zastanawiał się. Jego głos odbijał się echem w jego umyśle, jakby pytało to powracało z każdym ruchem fal. Wyobraził sobie świat, w którym ludzie podawali sobie pomocną dłoń, świat wolny od zawiści i nienawiści. Jak piękna byłaby taka rzeczywistość? Jak wspaniale byłoby tworzyć wśród ludzi, którzy szanują się nawzajem i wspólnie budują lepszą przyszłość?
Ale to była tylko utopia. Patryk wiedział, że świat nigdy nie będzie idealny. Ludzie zawsze będą zmagać się z własnymi demonami, a ich frustracja będzie wylewać się na innych. Jednocześnie czuł, że nie może się poddać. Może jego muzyka, choćby w małym stopniu, zmieni czyjeś życie? Może każda nuta, każdy wers, każde słowo staną się iskrą, która rozświetli ciemność w czyimś sercu?
Zrobił krok w stronę wody. Fale obmyły jego buty, ale on tego nie zauważył. Wiatr śpiewał mu w uszach, a jezioro zdawało się szeptać odpowiedzi na pytania, które zadawał. Może sens życia nie tkwił w odpowiedziach, ale w samym poszukiwaniu? Może każdy krok, każda myśl, każde uczucie miały znaczenie, nawet jeśli nie prowadziły do prostych wniosków?
Patryk odwrócił się od wody i spojrzał na miasto świateł na horyzoncie. Wiedział, że musi wrócić. Nie tylko do swojego życia, ale i do ludzi. Bo choć świat był pełen złości i nienawiści, był też miejscem miłości, nadziei i twórczości. A może właśnie tam, na styku ciemności i światła, leżał prawdziwy sens istnienia?