Nowy Rok
Zima otulała miasto cichym, mroźnym oddechem. Śnieg, jak aksamitne płatki, osiadał na dachach budynków i drzewach, tworząc bajkowy krajobraz. Patryk siedział na sofie w przestronnym apartamencie, z widokiem na rozświetloną panoramę miasta. Zielone oczy mężczyzny błyszczały w blasku świec ustawionych na stoliku kawowym. Obok niego Anna, o kasztanowych włosach i uśmiechu, który mógłby rozświetlić najciemniejszą noc, trzymała w dłoniach notes.
– Dobrze, zacznijmy – powiedziała, otwierając go na czystej stronie. – Nasze postanowienia noworoczne.
Patryk zaśmiał się cicho, przeciągając dłonią po swoich długich blond włosach.
– Postanowienia? Brzmi poważnie. Ale wiesz, że w moim przypadku to bardziej lista życzeń niż plan.
Anna spojrzała na niego z uśmiechem pełnym ciepła.
– Może właśnie w tym tkwi magia. Zacznij od czegoś prostego. Czego pragniesz najbardziej?
Patryk zamyślił się. Był wokalistą w jednym z najpopularniejszych zespołów rockowych, a jego życie pełne było świateł reflektorów, hałasu tłumu i nieustającego biegu. Ale w tej chwili, w ciszy tego wieczoru, liczyło się coś innego. Spojrzał na Annę i uśmiechnął się.
– Chcę spokoju. Chcę nauczyć się cieszyć chwilą – powiedział. – Zatrzymać się, odetchnąć i po prostu być. I... kochać. Kochać bardziej. Ciebie, świat, siebie samego.
Anna zapisała jego słowa w notesie, a potem uniosła wzrok.
– To piękne. Może ja też powinnam zacząć od czegoś podobnego. Chcę więcej doceniać. Nie tylko wielkie rzeczy, ale też te małe – zapach kawy o poranku, ciepło twojej dłoni, śmiech, gdy oboje robimy coś głupiego.
Patryk roześmiał się, wypełniając pokój swoim głębokim, melodyjnym głosem.
– Masz rację. Życie składa się z takich drobiazgów. A ja chcę, żebyśmy razem odkrywali ich jak najwięcej.
Przez kolejną godzinę wypełniali stronę notesu marzeniami, planami i refleksjami. Gdy zegar wskazał kilka minut do północy, Patryk wstał i sięgnął po butelkę szampana.
– Gotowa na nowy rok? – zapytał, unosząc brwi z uśmiechem.
Anna skinęła głową, trzymając w dłoniach dwa kieliszki. Otworzył butelkę z charakterystycznym trzaskiem, a złoty płyn spłynął do szkła. Gdy wybiła północ, podnieśli kieliszki.
– Za lepszą przyszłość – powiedział Patryk. – Za nas.
Anna spojrzała na niego z miłością, której nic nie mogło przyćmić.
– Za nas – powtórzyła, a ich kieliszki zderzyły się z delikatnym brzękiem.
Chwila była magiczna. Patryk czuł, jak wypełnia go ciepło, którego nie dało się opisać słowami. To nie był alkohol, nie były to fajerwerki na zewnątrz – to była obecność Anny, jej uśmiech, jej miłość.
Wyszli na balkon, gdzie zimowe powietrze przywitało ich delikatnym chłodem. Niebo rozświetliły eksplozje kolorowych świateł. Fajerwerki rozbłyskiwały w różnych barwach, jakby malując na niebie obrazy pełne radości i nadziei. Patryk objął Annę, przytulając ją do siebie. W tej jednej chwili świat wydawał się prosty i doskonały.
– Wiesz, kiedyś myślałem, że szczęście to wyprzedane koncerty i tłumy fanów – powiedział cicho. – Ale teraz wiem, że prawdziwe szczęście to to, co mamy tutaj. Ty, ja, ta chwila.
Anna spojrzała na niego z wdzięcznością.
– Patryk, ty jesteś moim szczęściem.
Ich usta spotkały się w pocałunku, który przypieczętował ich słowa. Świat na chwilę zamarł, jakby tylko oni dwoje istnieli. Gdy pokaz fajerwerków dobiegł końca, wrócili do apartamentu. Tam, w blasku świec i przy delikatnym akompaniamencie muzyki płynącej z głośników, spędzili pierwsze chwile nowego roku.
Patryk czuł, że nie potrzebuje niczego więcej. Był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. I choć świat na zewnątrz mógł się zmieniać, w tej chwili wszystko, co było ważne, znajdowało się tu, obok niego.