List do Anny
Moja najdroższa Anno,
Piszę do Ciebie w blasku nikłego światła, które sączy się zza okna hotelowego pokoju. Gdzieś daleko w tle słychać odgłosy miasta, które nigdy nie śpi, a jednak ja czuję się tutaj jakby poza czasem, poza przestrzenią. Jakby wszystko, co mnie otacza, było tylko scenografią do sztuki, w której gram rolę człowieka nieustannie tęskniącego. Bo tym właśnie jestem, Anno – tęsknotą w ludzkim ciele, głosem wyśpiewującym ból rozłąki i nieskończone pragnienie, by znów Cię zobaczyć.
Wiesz, paradoksalnie, mimo hałasu, świateł i wiwatujących tłumów, w głębi duszy panuje we mnie cisza. To cisza po Tobie. Czasem myślę, że muzyka, którą tworzę, to jedynie rozpaczliwe próby wypełnienia tej pustki, którą zostawiasz, gdy jesteś daleko. Ludzie klaszczą, krzyczą moje imię, a ja w tym wszystkim pozostaję obcy samemu sobie, bo nie ma Cię obok, bym mógł się w Tobie odnaleźć.
Czas jest dla mnie teraz jak rozciągnięta, szara nić – dni zlewają się w jedną całość, w hotelach i trasach, w miastach, które przemijają tak szybko, jak migawki w aparacie. I choć kocham to, co robię, choć scena jest moim drugim domem, to żadne światła reflektorów nie rozjaśniają ciemności, którą odczuwam, kiedy nie ma Cię obok.
Każdego wieczoru wyobrażam sobie, że wracam do Ciebie. Zamykam oczy i widzę, jak otwierasz drzwi, jak Twój uśmiech rozprasza cały ciężar dnia, jak Twoje ramiona przywracają mi poczucie istnienia. Myślę o Twoim zapachu, o cieple Twojej skóry, o tym, jak Twoje palce splatają się z moimi w sposób tak naturalny, jakbyśmy byli częścią jednej całości, jednej niepodzielnej istoty.
Anno, wiem, że ta rozłąka jest trudna. Wiem, że nocami patrzysz na telefon, czekając na mój głos, na wiadomość, na cokolwiek, co przypomni Ci, że nadal tu jestem, że nie zapomniałem, że tęsknię tak samo jak Ty. I chcę, byś wiedziała, że mimo odległości, mimo pokus, które zawsze pojawiają się na mojej drodze, moje serce pozostaje wierne Tobie. Każda nuta, którą śpiewam, każdy wers, który wybrzmiewa ze sceny, jest listem do Ciebie, cichym wyznaniem miłości, które tylko Ty potrafisz naprawdę usłyszeć.
Wiem, że nadrobimy ten czas. Obiecuję Ci, że gdy wrócę, świat na nowo nabierze barw. Pójdziemy tam, gdzie od dawna mieliśmy pójść, zatańczymy w pustym pokoju przy cichym dźwięku winylu, napijemy się wina, śmiejąc się z naszych drobnych przyzwyczajeń. Będziemy po prostu sobą – Ty i ja, bez odległości, bez dni, które nas dzielą.
Jeszcze kilka tygodni, kochana. Jeszcze kilka koncertów, kilka nocy w obcych miejscach, kilka samotnych poranków. Potem znów Cię odnajdę. Potem znów będziemy jednością.
Zawsze Twój,
Patryk