List do Anny
Moja najdroższa Anno,
Siedzimy teraz na jakimś zapomnianym przez Boga lotnisku. Miejsca mijają jedno za drugim, a mimo to każde wydaje się być takie samo – obce, puste, pozbawione ciebie. Wokół mnie wrze życie: rozmowy, śmiech, dźwięki mechanicznych ogłoszeń o kolejnych odlotach. A jednak ja tkwię w swojej ciszy, w swoim świecie, który – bez Ciebie – zdaje się być zaledwie bladym cieniem rzeczywistości.
Tęsknota, moja ukochana, ma w sobie coś z wieczności. Jest jak fale uderzające o skały – nieustępliwa, nieznająca odpoczynku. Każda minuta bez Ciebie rozbrzmiewa w mojej duszy echem pustki. Przemierzam te niezliczone kilometry, tysiące mil od Chicago i naszego domu, i każda cząstka mnie krzyczy, że jestem zbyt daleko. Zbyt daleko od Twojego głosu, Twojego zapachu, Twojego spojrzenia, które zawsze zdaje się czytać mnie do głębi. Jakże często przymykam oczy i wyobrażam sobie Twój uśmiech. Jestem jak łódź dryfująca po nieznanym morzu, łaknąca brzegu, którym jesteś dla mnie Ty.
Czasami zastanawiam się, jak to możliwe, że życie może być tak paradoksalne. Stoję na scenie przed tysiącami ludzi, ich twarze rozświetla ekstaza chwili, a mimo to w moim wnętrzu czai się pustka. Ich oklaski, ich uwielbienie – to wszystko zdaje się być tylko iluzją, gdy brak mi Twojej obecności. Wiesz, Anno, że dla mnie żadna pieśń, żaden akord nie mają znaczenia, jeśli nie mogę ich podzielić z Tobą? To Ty nadajesz sens mojej muzyce, to Ty jesteś melodią, która rozbrzmiewa w moim sercu.
Obiecuję Ci, że gdy tylko powrócę, wszystko Ci zrekompensuję. Zabiorę Cię do Twojej ulubionej restauracji, tej, gdzie ściany pachną ziołami, a każde danie smakuje jak dzieło sztuki. Będziemy siedzieć przy naszym stole w kącie, otoczeni światłem świec, i będę słuchać, jak opowiadasz mi o wszystkim, co mnie ominęło. O tym, jak zmienia się miasto, jak zmienia się świat, ale przede wszystkim – o tym, jak zmienia się Twoje serce, Twoje myśli, Twoje marzenia.
A potem wrócimy do domu. Do naszego miejsca, gdzie każdy zakątek pachnie Tobą, gdzie każdy dźwięk – nawet ten najcichszy – przypomina o Tobie. Otworzę butelkę szampana, tej, którą trzymamy na specjalne okazje, bo czy może być coś bardziej specjalnego niż nasz powrót do siebie? Zanurzymy się w tej chwili, nadrabiając wszystkie brakujące dni, godziny i minuty. Każda chwila, która nas dzieliła, zostanie zapełniona czułością, której brakowało nam obojgu.
Czy wiesz, Anno, że Twoja obecność jest jak kompas dla mojego życia? Bez Ciebie czuję się zagubiony, jak wędrowiec w obcym kraju. Jesteś moim azymutem, moim celem i moim schronieniem. Dlatego tak bardzo liczy się dla mnie każda sekunda, którą mogę spędzić z Tobą. Dlatego powrót do Ciebie jest dla mnie nie tylko zakończeniem tej trasy, ale czymś znacznie większym – powrotem do domu, do życia, do sensu.
Pisanie do Ciebie jest dla mnie jak rozmowa z najgłębszymi zakamarkami własnej duszy. Przelewając te słowa na papier, czuję się bliżej Ciebie, jakbym mógł przynajmniej na chwilę skrócić dystans, który nas dzieli. Czy czujesz to, kochana? Czy wiesz, jak bardzo jesteś dla mnie ważna?
Czekaj na mnie, Anno. Wkrótce znów będziemy razem. Aż do tego dnia będę śnił o Twoich oczach, o Twoim uśmiechu i o wszystkim, co czyni moje życie piękniejszym.
Twój na zawsze,
Patryk