Kres samotności
Patryk siedział na balkonie swojego apartamentu w Chicago, spoglądając na rozświetloną panoramę miasta. Mimo późnej godziny, ulice tętniły życiem, ale myśli mężczyzny były daleko stąd. W głowie raz po raz odtwarzał wydarzenia sprzed kilku dni, kiedy to Anna, miłość jego życia, stała się jego żoną. Zielone oczy mężczyzny lśniły radością, a długie blond włosy swobodnie opadały na ramiona, odbijając światło nocnych lamp.
Ślub odbył się w małym, kameralnym kościele na przedmieściach miasta. Patryk pamiętał każdy szczegół tego dnia – zapach kwiatów wypełniający wnętrze, ciepłe światło wpadające przez witraże, delikatne szepty gości, gdy pojawiła się Anna. Gdy po raz pierwszy zobaczył ją w sukni ślubnej, poczuł, jak jego serce przyspiesza. Wyglądała jak spełnienie najpiękniejszego snu – jej ciemnobrązowe włosy upięte w delikatny kok, promienny uśmiech i oczy, w których odbijała się bezgraniczna miłość.
„Jakim cudem zasłużyłem na kogoś takiego?” – zastanawiał się wtedy.
Moment, w którym stanął przy ołtarzu, był niczym scena wyjęta z filmu. Czuł na sobie spojrzenia wszystkich zgromadzonych, ale tylko jedno naprawdę się liczyło – jej. Anna ujęła jego dłoń, a on z trudem powstrzymał łzy wzruszenia. Wypowiadając słowa przysięgi małżeńskiej, czuł, jakby cały świat zwolnił. Każde zdanie, które padało z jego ust, było wyrazem tego, co od lat nosił w sercu. Jego głos drżał, ale mężczyzna nie przestawał mówić.
Po ceremonii czekało ich przyjęcie w eleganckiej sali, której wnętrze udekorowano zgodnie z ich wspólną wizją. Było tam mnóstwo świec, delikatne tkaniny w odcieniach złota i bieli oraz bukiety białych róż. Gdy tańczyli swój pierwszy taniec do jednej z jego autorskich piosenek, miał wrażenie, że czas stanął w miejscu. Czuł każdy jej ruch, każdy oddech i bicie serca.
Noc poślubna była zwieńczeniem tego wyjątkowego dnia. Patryk wspominał ich wspólne chwile z uśmiechem. Czuł wdzięczność za bliskość i intymność, które ich połączyły w zupełnie nowy sposób. Anna stała się nie tylko jego żoną, ale również największym powiernikiem, przyjacielem i towarzyszem na całe życie.
Teraz, siedząc na balkonie, Patryk czuł, jak przepełnia go szczęście. Nie potrafił wyrazić słowami tego, jak wiele znaczyła dla niego Anna i ich wspólne życie, które właśnie się zaczęło. Był pewien, że niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość, poradzą sobie razem.
Patryk zerknął przez ramię, gdy poczuł delikatny dotyk na swoim ramieniu. To była Anna, ubrana w miękki szlafrok, z uśmiechem, który zawsze przyprawiał go o szybsze bicie serca.
– Nie możesz spać? – zapytała cicho.
Patryk pokręcił głową i uśmiechnął się.
– Myślę o tym, jak bardzo jestem szczęśliwy, że jesteś moją żoną...
Anna usiadła obok niego, opierając głowę na jego ramieniu. W tej chwili świat mógłby przestać istnieć, a on byłby w pełni usatysfakcjonowany. Liczyło się tylko to, że mieli siebie nawzajem.