Kartka z pamiętnika
24 stycznia 2025
Drogi Pamiętniku,
Nie wiem, czy potrafię to wszystko ubrać w słowa, ale muszę spróbować. Czuję, że jeśli tego nie zrobię, coś we mnie pęknie. Jestem jak napięta struna, która nie wydaje już żadnego dźwięku – nie dlatego, że straciła możliwości, ale dlatego, że ktoś zapomniał, że w ogóle istnieje.
Od jakiegoś czasu wszystko wydaje się takie... puste. Sceny, które kiedyś były sensem mojego życia – koncerty, światła, tłumy skandujące moje imię – teraz wydają się odległe, jakby należały do kogoś innego. Patrzę na swoje odbicie w lustrze i zastanawiam się, kim jestem. Zielone oczy, długie blond włosy, twarz, którą ludzie rozpoznają na ulicy – to wszystko powinno mnie cieszyć. A jednak czuję się jak cień samego siebie.
Zespół... Mój zespół. Jego członkowie towarzyszyli mi przez lata, ale ostatnio nawet ich obecność mnie drażni. Nie dlatego, że coś robią źle, ale dlatego, że wszystko, co robią, wydaje się takie bezużyteczne. Próby, nagrania, plany tras – po co? Jaka w tym wartość? Publiczność klaska, ale ja już nie słyszę oklasków. W ich miejscu jest tylko cisza. Jakby całe życie stało się czarno-białe, pozbawione kontrastu.
Czasami myślę o dawnych czasach, kiedy jeszcze wszystko było proste. O momentach, kiedy pisałem piosenki przy kuchennym stole w wynajmowanym mieszkaniu, z gitarą na kolanach i marzeniami większymi niż rzeczywistość. Tamten Patryk... on miał ogień w sercu. A ja? Ja czuję tylko popiół.
Ludzie mówią, że mam wszystko. Pieniądze, sławę, talent. Ale nikt nie widzi, co dzieje się wewnątrz. Ta ciężka pustka, która wypełnia każdy zakamarek mojego jestestwa. Wiem, że mam depresję. Wiem to, ale wiedza nie pomaga. Często nie chce mi się wstawać z łóżka. Patrzę na sufit i zadaję sobie pytanie: dlaczego jeszcze tu jestem? Co mnie tu trzyma?
A potem przychodzi muzyka. Czasami – w tych rzadkich chwilach, kiedy siadam z gitarą i pozwalam dźwiękom przepływać przeze mnie – czuję, jakby gdzieś, bardzo daleko, była iskra. Nie ogień, ale maleńka iskra. Może to nadzieja. Może tylko ułuda. Nie wiem. Ale te chwile sprawiają, że oddycham odrobinę lżejszym powietrzem.
Pisanie tego wszystkiego jest dziwne. Początkowo wydawało mi się, że nie dam rady, ale teraz, gdy patrzę na te zapełnione strony, czuję jakbyś zdjął mi z ramion chociaż kawałek tego ciężaru. Może w tym tkwi jakaś magia. Może powinienem wracać do ciebie częściej, Pamiętniku. Może tutaj znajdę to, czego szukam.
Na razie to wszystko. Nie wiem, czy jutro będzie lepiej, czy gorzej. Ale dziś, dzięki tobie, czuję się odrobinę lżejszy. Może to początek czegoś nowego.
Patryk