Drogi pamiętniku
Czasem mam wrażenie, że życie ucieka mi przez palce, jak piasek na plaży, gdy usiłujesz go zatrzymać. Przeglądam się w lustrze, ale ledwo rozpoznaję człowieka, który spogląda na mnie z drugiej strony. Zielone oczy – kiedyś pełne światła i radości – teraz wydają się puste, martwe, jak dwa szklane kuleczki. Moje długie blond włosy, dawniej symbol wolności i buntu, teraz przypominają bardziej zaniedbaną zasłonę, za którą kryję się przed światem.
Od dawna nie wiem, co to znaczy czuć się szczęśliwym. Koncerty, które kiedyś były całym moim życiem, stały się czymś w rodzaju pracy na taśmie. Wychodzę na scenę, śpiewam, patrzę na tłum skandujący moje imię, a potem wracam do pustego mieszkania w Chicago i czuję się jeszcze bardziej samotny niż przedtem. Paradoksalnie, im więcej ludzi mnie otacza, tym bardziej wydaję się być od nich oddzielony, jakby jakaś niewidzialna szyba dzieliła mnie od reszty świata.
Dziś, po wielu miesiącach unikania samego siebie, sięgnąłem po pamiętnik. To ten sam notes, który kupiłem kilka lat temu podczas trasy koncertowej w Nowym Jorku. Skórzana oprawa, delikatny zapach papieru – nigdy nie miałem odwagi go otworzyć. Ale dzisiaj... dzisiaj poczułem, że muszę. Może dlatego, że słowa, które duszę w sobie od dawna, zaczęły mnie dusić jak pętla na szyi.
Zacząłem pisać, nie wiedziałem nawet, co chcę powiedzieć. Moje dłonie same prowadziły pióro po kartkach. Pisałem o wszystkim – o pustce, którą czuję każdego dnia, o lękach, które nie pozwalają mi zasnąć, o marzeniach, które kiedyś były tak wyraziste, a teraz rozmyły się w cieniu rzeczywistości. Pisałem o strachu przed przyszłością, o tym, że nie widzę celu ani sensu, o tym, jak każda kolejna godzina wydaje się być wiecznością.
Kiedy wreszcie odłożyłem pióro, poczułem się... lżejszy. Jakby z mojego serca spadł wielki kamień. Nie, nie czuję się szczęśliwy. Ale po raz pierwszy od dawna poczułem, że mogę oddychać. Może to jest klucz – przelać to, co boli, na papier, pozwolić słowom unieść cię chociaż odrobinę wyżej, ponad ten smutek, który cię ściska jak imadło.
Postanowiłem, że będę robił to częściej. Może nie codziennie, ale na pewno zawsze, kiedy znów poczuję, że nie mogę dalej. Ten pamiętnik może stać się moim powiernikiem, czymś, co pomoże mi zrozumieć samego siebie. Wiem, że to nie rozwiąże wszystkich problemów, ale może sprawi, że poczuję się mniej samotny, choćby tylko na tych kilku kartkach papieru.
Patrzę na miasto za oknem. Chicago tętni życiem, ludzie spieszą się do swoich spraw, świat nie zwalnia, nawet kiedy ja stoję w miejscu. Ale dzisiaj... dzisiaj zrobiłem mały krok. I może, choćby dla tej chwili, warto było wstać z łóżka.