Dla niej
Patryk wpatrywał się w swoje odbicie w lustrze. Jego długie blond włosy spływały kaskadami na ramiona, a zielone oczy zdawały się lśnić bardziej niż zwykle, jakby ukrywały w sobie tajemnicę, którą znał tylko on. Stał w garderobie po koncercie, wpatrując się w swoje zmęczone, ale pełne determinacji oblicze. Serce biło mu szybciej niż po najbardziej intensywnym występie, bo dzisiejszy wieczór miał być inny. Wyjątkowy. Decydujący.
Anna. Jej imię było jak kojąca melodia, którą mógł słyszeć w głowie nawet w najciemniejsze noce. Była jego skałą, jego inspiracją, ale też czymś więcej – kimś, kto otworzył przed nim drzwi do świata, o którym marzył, ale którego zawsze się bał. Przestrzeni intymności, czułości i bezgranicznego zaufania.
Patryk, choć wokalista popularnego zespołu rockowego, był człowiekiem skrytym, pełnym obaw i wątpliwości. Jego publiczny wizerunek zdawał się kłamać na temat tego, kim był naprawdę. Na scenie był lwem, charyzmatycznym liderem, który porywał tłumy. Ale poza światłami reflektorów – był chłopakiem, który od lat nosił w sobie pragnienie, by podarować swoją niewinność komuś wyjątkowemu. Komuś, kto go zrozumie i przyjmie takim, jakim jest.
Od miesięcy wiedział, że tą osobą jest Anna. Była wszystkim, o czym kiedykolwiek marzył: delikatna, ale silna, czuła, ale stanowcza. Miała w sobie coś, co sprawiało, że czuł się przy niej bezpiecznie, jakby żadne z jego lęków nie miało władzy, gdy była obok. Dziś, po długim czasie wewnętrznej walki, postanowił, że to właśnie jej odda tę część siebie, którą chronił tak długo.
Kiedy wrócił do mieszkania, Anna czekała na niego. Siedziała na kanapie w salonie, z kubkiem herbaty w dłoniach. Była ubrana w luźny sweter, a jej włosy, upięte w niedbały kok, opadały lekko na kark. Spojrzała na niego z uśmiechem, który zawsze sprawiał, że świat wydawał się prostszy.
– Jak koncert? – zapytała, odkładając kubek na stolik.
Patryk wzruszył ramionami, podchodząc bliżej.
– Było dobrze. Ale cały czas myślałem o tobie.
Anna uniosła brwi, nie kryjąc rozbawienia.
– Czyżby? Powinnam poczuć się wyjątkowa?
– Zawsze jesteś wyjątkowa – odpowiedział cicho, siadając obok niej. Przez chwilę milczeli, a on wpatrywał się w jej dłonie, delikatne, ale pewne, które spoczywały na jej kolanach. Wiedział, że musi to powiedzieć. Teraz albo nigdy.
– Anna... – zaczął, ale głos zadrżał mu na chwilę. Wziął głęboki oddech. – Chciałem z tobą porozmawiać o czymś ważnym.
Spojrzała na niego z troską.
– Co się stało? Coś cię martwi?
– Nie, to... to nie tak – odpowiedział szybko. – Chodzi o mnie. I o ciebie. O nas.
Anna przekręciła się w jego stronę, opierając łokieć na oparciu kanapy. Jej spojrzenie było pełne czułości i uwagi.
– Słucham cię, Patryk.
Zebrał myśli, próbując znaleźć właściwe słowa.
– Nigdy nie rozmawialiśmy o tym wprost, ale... ja nigdy wcześniej... to znaczy, z nikim...
Poczuł, jak jego twarz zalewa się gorącem. Słowa więzły mu w gardle, a on czuł się jak chłopiec, który próbuje wyznać swoje pierwsze uczucia. Anna jednak nie wyglądała na zaskoczoną. Jej spojrzenie pozostało spokojne, a uśmiech nie zniknął z jej twarzy.
– Patryk, nie musisz się spieszyć – powiedziała łagodnie. – Możesz mi powiedzieć wszystko, w swoim tempie.
Jej słowa były jak balsam na jego duszę. Wziął głęboki oddech i kontynuował.
– Nigdy nie byłem z nikim... w ten sposób. Zawsze chciałem, żeby to było coś wyjątkowego. Z kimś, kto naprawdę mnie zrozumie. I... ja wiem, że to ty. Chcę, żebyś to była ty.
Anna przez chwilę milczała, jakby chciała dać mu przestrzeń na te słowa. Potem wyciągnęła rękę i delikatnie dotknęła jego policzka.
– Dziękuję, że mi to powiedziałeś – szepnęła. – To dla mnie bardzo ważne. I dla ciebie też.
Patryk poczuł, jak łzy zbierają mu się w oczach. Próbował je powstrzymać, ale Anna zauważyła to i przyciągnęła go do siebie. Objęła go, trzymając mocno, jakby chciała dać mu do zrozumienia, że jest tu dla niego i że zawsze będzie.
– Nie musimy się spieszyć, Patryk – powiedziała cicho, gładząc jego włosy. – To, co jest między nami, nie wymaga pośpiechu. Chcę, żebyś czuł się pewnie, żebyś był gotowy. Nie ma nic piękniejszego niż zaufanie, które mi dajesz.
Spędzili resztę wieczoru, rozmawiając. Patryk opowiadał o swoich lękach, o tym, jak bał się, że ktoś go wyśmieje, że zostanie oceniony. Anna słuchała cierpliwie, nie przerywając, a jej spojrzenie mówiło więcej niż tysiąc słów. Kiedy w końcu nadszedł moment, by pójść spać, trzymali się za ręce, jakby ta prostota gestu była wyrazem czegoś znacznie większego.
Patryk wiedział, że podjął właściwą decyzję. Nie chodziło tylko o fizyczny akt bliskości, ale o wszystko, co za nim stało: miłość, zaufanie, gotowość do dzielenia się sobą w najpełniejszy sposób. To był początek czegoś nowego, głębokiego i prawdziwego.
Leżąc w łóżku obok Anny, patrzył na jej spokojną twarz i czuł, że choć droga do tego momentu była pełna lęków i niepewności, to teraz wszystko nabiera sensu. Był gotów. Nie tylko na to, by podarować jej swoją czystość, ale na wszystko, co przyszłość miała im przynieść.