Decyzja
Patryk siedział na skórzanej sofie w swoim przestronnym apartamencie w sercu Chicago. Wielkie okna ukazywały panoramę miasta, której światła migotały w chłodnej styczniowej nocy. Był późny wieczór, a ciszę przerywał jedynie trzask ognia w kominku. Długowłosy blondyn o zielonych oczach, które zdawały się skrywać całe morze emocji, wpatrywał się w płomienie. Czuł, jak jego myśli kłębią się w głowie, niczym wirujący dym unoszący się nad palącym się drewnem.
Anna miała przyjść za chwilę. Patryk znał ją już blisko pół roku. Była pierwszą kobietą, która wprowadziła do jego życia ciepło, którego tak bardzo mu brakowało. Jako wokalista popularnego zespołu rockowego był przyzwyczajony do uwagi, którą przyciągał. Ale wszystkie te spojrzenia, uśmiechy i zachwyty fanek zawsze wydawały mu się płytkie i pozbawione głębszego znaczenia. Anna była inna. Jej spojrzenie nie szukało jedynie jego wizerunku, ale próbowało dostrzec prawdziwego Patryka – chłopaka, który ukrywał swoją samotność za fasadą sławy.
Pukanie do drzwi przerwało jego rozmyślania. Serce zaczęło bić mu szybciej, gdy podniósł się z sofy i poszedł otworzyć. Anna stała w progu, uśmiechając się delikatnie. Jej kasztanowe włosy opadały miękko na ramiona, a w oczach błyszczało ciepło, które zawsze rozpraszało mrok w jego duszy. Miała na sobie prostą, kremową sukienkę i ciepły płaszcz, który szybko zdjęła, gdy weszła do środka.
– Cześć, Patryk – powiedziała miękkim głosem.
– Cześć, Aniu – odpowiedział, próbując ukryć delikatne drżenie w głosie. Wziął od niej płaszcz i zawiesił go na wieszaku przy drzwiach. Jej obecność wypełniła apartament aurą, której nie mógł opisać słowami. Była ciepła, kojąca, a jednocześnie elektryzująca.
Przeszli razem do salonu, gdzie ogień w kominku tańczył, rzucając ciepłe światło na nowoczesne wnętrze. Anna usiadła na sofie, a Patryk zajął miejsce obok niej. Przez chwilę żadne z nich się nie odzywało. Siedzieli w ciszy, która jednak nie była niezręczna. Była to cisza pełna niewypowiedzianych słów i delikatnych emocji unoszących się w powietrzu.
– Dziękuję, że mnie zaprosiłeś – odezwała się w końcu Anna, łagodnie kładąc dłoń na jego ramieniu. – Czułam, że coś cię trapi.
Patryk spojrzał na nią, a jego zielone oczy błyszczały w świetle ognia. Wiedział, że nie może dłużej trzymać swoich myśli tylko dla siebie. Od miesięcy nosił w sobie to pytanie, tę decyzję, która zdawała się ważyć więcej niż cokolwiek innego w jego życiu.
– Aniu... – zaczął, ale jego głos zamarł. Przełknął ślinę i spróbował jeszcze raz. – Jest coś, o czym chciałbym z tobą porozmawiać.
Spojrzała na niego z troską i cierpliwością, jaką zawsze w sobie miała. Nie poganiała go, pozwalała mu znaleźć właściwe słowa.
– Wiesz, że jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym – kontynuował. – Przez większość życia czułem się... samotny. Nawet wtedy, gdy byłem otoczony ludźmi. Ale ty... ty sprawiłaś, że wszystko zaczęło się zmieniać. Przy tobie czuję, że mogę być sobą.
Anna uśmiechnęła się delikatnie i ujęła jego dłoń.
– Patryk, ja... czuję to samo. Nie musisz się bać, jestem tutaj dla ciebie.
Te słowa dodały mu odwagi. Wziął głęboki oddech i spojrzał na nią z determinacją.
– Chcę podarować ci coś, czego nigdy nikomu nie dałem. Moją czystość.
Anna spojrzała na niego z lekkim zaskoczeniem, ale szybko zastąpiło je zrozumienie.
– Patryk... – powiedziała cicho. – To bardzo intymna decyzja. Jesteś pewien, że tego chcesz?
– Tak – odpowiedział bez wahania. – Jestem pewien. Wiem, że ty jesteś tą osobą, z którą chcę dzielić tę część siebie.
Anna przytuliła go delikatnie, a on poczuł, jak jego serce bije szybciej. Jej ciepło przenikało go, sprawiając, że wszystkie wątpliwości rozwiewały się jak dym w powietrzu. Siedzieli tak przez chwilę, otuleni ciepłem ognia i wzajemnej obecności.
Pół godziny później siedzieli obok siebie na sofie, patrząc na płomienie. Anna opierała głowę na jego ramieniu, a Patryk czuł, jak jego serce wypełnia szczęście. Był wdzięczny za tę chwilę, za nią, za to, że miał odwagę otworzyć się przed nią w pełni.
Nie wiedział, co przyniesie przyszłość, ale w tym momencie to nie miało znaczenia. Liczyła się tylko ta chwila, w której czuł, że naprawdę żyje. Patrząc na Annę, wiedział, że podjął właściwą decyzję. Po raz pierwszy w swoim życiu nie czuł się samotny. Po raz pierwszy czuł, że jest kochany.